czekoladki orzechowe By

czekoladki orzechowe

z widokiem na stół   |   czekoladki orzechowe

 

 

czekoladki orzechowe

domowe słodycze to luksus i odświętność. poza cudownymi zapachami, rozsiewają w domu niesamowite ciepło, spokój i radość… dlatego pieczemy ciasta, kandyzujemy skórki pomarańczy i  robimy konfitury… a teraz : czekoladki!

poza cudownym metafizycznym aspektem jest też bardzo prozaiczny:
o ile można kupić dobrą czekoladę o prostym składzie, o tyle kupienie czekoladek czy pralinek bez ulepszaczy graniczy z cudem… a tu proszę: kilka świetnych naturalnych składników, trochę radosnej twórczości – i gotowe.
a efekt? oceńcie sami!
idealne do zrobienia przed świętami 🙂 


składniki
(na 24 czekoladki )

bardzo pomocna będzie blacha do minimuffinek – nie jest konieczna, ale ułatwia przygotowanie czekoladek.
konieczne są papilotki.

* czekoladę możecie użyć dowolną, dzieciom zapewne bardziej będzie smakować sama mleczna – moim zdaniem to już za słodko.
to połączenie pół na pół jest moim zdaniem idealnie wyważone smakowo. nie ulegajcie pokusie zrobienia czekoladek z ciemną czekolada albo z większa zawartością kakao – intensywność czekolady zabije delikatny smak i wdzięk nadzienia. 

** pasta, czyli potocznie masło orzechowe, z orzechów laskowych Tree Nuts jest niesamowite. bardzo kremowe, jedwabiste, półpłynne wręcz… przepyszne – zrobione w 100% z najlepszych orzechów laskowych z własnych sadów tej rodzinnej firmy. idealne do smoothie orzechowego, albo kawy orzechowej >> przepisy znajdziecie TU i TU.

*** można użyć białego cukru, ale trzcinowy dodaje ledwo wyczuwalną karmelową nutę. cukier puder trzcinowy można zrobić blendując na najwyższych obrotach cukier trzcinowy demadera ( nie muscovado – to musi być suchy cukier w kryształkach, nie wilgotny od melasy ) przez kilkanaście – kilkadziesiąt sekund, w zależności od blendera. 

**** mąkę używamy dla zagęszczenia masy, opcjonalnie, wyjaśniam w opisie przygotowania. mąka z orzechów laskowych jest w 100% z orzechó, czyli nawet z dodatkiem mąki czekoladki pozostaja bezglutenowe.

przygotowanie
czekoladki orzechowe

obydwie czekolady łamię na kawałki i roztapiam w kąpieli wodnej.
blachę do minimuffinek wykładam papilotkami. w przypadku braku blaszki – można ustawić papilotki na desce albo zwykłej blaszce.

do każdej papilotki nakładam na dno łyżeczkę roztopionej czekolady. pędzelkiem rozprowadzam czekoladę na bokach papilotki, najlepiej do samej góry.
ja robię to na 3 tury, partiami po 8 czekoladek – nakładam czekoladę do 8 papilotek i kolejno rozprowadzam pędzelkiem. potem kolejne 8, i kolejne.
pozostawiam do całkowitego zastygnięcia, najlepiej i najszybciej w lodówce.

przygotowuję masę:
mieszam, najlepiej mikserem, pastę orzechową z cukrem pudrem i odrobiną soli.. masa będzie dosyć gęsta, ale nadal półpłynna. używam miksera, bo chodzi o to, aby cukier dobrze rozetrzeć i aby się rozpuścił – wtedy masa jest gładka i jedwabista. można to zrobić ręcznie, ale warto mieszać aż do gładkości. 
masę można schodzić w lodówce, choć to niewiele zmienia jej konsystencję.

uwaga!
masa jest półpłynna, co oznacza, że potrzeba pewnej delikatności.
jeśli chcemy uzyskać bardziej gęstą masę, można dodać mąkę z orzechów laskowych o obniżonej zawartości tłuszczu w ilości analogicznej do cukru. masa jest wtedy przyjemni gęsta, natomiast traci swoją gładkość – na języku wyczuwalne są drobinki orzechów, mimo, że mąka które używamy jest bardzo drobna. oczywiście to w niczym nie przeszkadza – smakuje pysznie!
w czekoladkach na zdjęciach widzicie masę BEZ dodatku mąki.

kiedy czekolada w papilotkach dobrze zastygła, nakładam po 1 łyżeczce masy do każdej czekoladowej papilotki. jeśli zostanie Wam trochę masy – dołóżcie po odrobinie do każdej czekoladki.

podgrzewam ponownie pozostałą czekoladę w kąpieli wodnej aby była lekko płynna. w każdej papilotce umieszczam łyżeczkę czekolady i delikatnie wygładzam – delikatnie jest tu słowem kluczowym, nie mieszamy aby nie połączyć czekolady z miękką masą pod spodem. wypełniam papilotki do samej góry, uważając aby nie przepełnić. 

każdą wypełnioną po brzegi papilotkę posypuję kruszonką orzechową. można tego nie robi, wtedy czekoladki dadzą się pięknie ustawiać jedna na drugiej, ale… nie mogę się oprzeć.

pozostawiam do wystygnięcia, potem wstawiam do lodówki do pełnego stężenia czekoladek.

podaję w papilotkach, albo bez…
no właśnie – trudny wybór. w ozdobnych papilotkach czekoladki prezentują się przepięknie, natomiast łatwiej się nimi częstować w postaci bez papilotek. można też wyjąć wszystkie czekoladki z papilotek i wsadzić w nowe. wtedy zachowamy urodę „sukienek”, a goście nie będą mieli kłopotu z odrywaniem papierków.

gotowe czekoladki można przechowywać poza lodówką, jak zwykłą czekoladę. 

pysznych czekoladowych radości!

podobało Ci się, zgadzasz się, masz inne zdanie? napisz!

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.