konfitura z jarzębiny By

konfitura z jarzębiny

z widokiem na stół | konfitura z jarzębiny

 

 

konfitura z jarzębiny…

klasyka, obecnie rzadko spotykana.
słodka, z lekką goryczką, z ledwo zauważalną kwaskowatością. z niezwykłym aromatem…
idealna do mięs i serów. wspaniała do chałki. albo po prostu do herbaty…

każdy, kogo obdarowałam słoiczkiem lub poczęstowałam tym smakołykiem wracał po więcej. zdecydowanie warto zrobić! 

 

składniki

  • 1 kg owoców jarzębiny, dojrzałych i przemrożonych*
  • 800 g cukru trzcinowego
  • 2 łyżki soku z cytryny

*owoce jarzębiny powinny być bardzo mocno dojrzałe (nakarmione słońcem przez długi czas), przemrożone. dlatego według tradycyjnej szkoły zbieramy je dopiero po pierwszych przymrozkach. jednak rzadko kiedy owoce dotrwają na drzewach do przymrozków – kiedy robi się zimniej stanowią przysmak dla ptaków. można zebrać je w październiku, nawet jeśli jeszcze nie przemarzły, i przemrozić w zamrażalniku.

przygotowanie

owoce jarzębiny pozbawiam gałązek i ogonków, myję dokładnie. suszę i pakuję w woreczki foliowe do zamrożenia. przez 2 tygodnie zostawiam w zamrażarce.

po dwóch tygodniach wyjmuję owoce, pozostawiam do lekkiego rozmrożenia. wysypuję warstwami w szerokim rondlu i zasypuję cukrem (zwykle kilogram dzielę na 3 warstwy). pozostawiam na dobę. jarzębina jest dosyć oporna i słabo puszcza sok, po dobie w cukrze powinno się pojawić trochą soku, a przynajmniej owoce powinny zmięknąć.

gotuję na małym ogniu przez około 40 minut, czasem godzinę. dodaję 2 łyżki soku z cytryny. na początku gotowania bywa, że soku jest za mało – wtedy dolewam trochę wody, dosłownie pół szklanki – tylko tyle, aby owoce nie przywierały do dna garnka. wraz z gotowaniem soku robi się coraz więcej, owoce najpierw w nim pływają, potem zaczynają się stawać przezroczyste. kiedy wyglądają już jak szklane koraliki, a całość jest dość gęsta – zaczynam sprawdzać czy konfitura jest gotowa.

jak sprawdzam, czy konfitura jest gotowa (test talerzykowy ~ łyżeczkowy):

w czasie smażenia konfitury do zamrażalnika wkładam talerzyk i kilka (3 – 5 ) łyżeczek. wyjmuję jedną łyżeczkę, nabieram nią troszkę konfitury, wkładam  z powrotem do zamrażalnika. po chwili wyjmuję, sprawdzam gęstość konfitury w temperaturze pokojowej. przechylam łyżeczkę, jeśli konfitura spływa bardzo powoli i ma ładną konsystencję – jest gotowa. jeśli jest za rzadka – gotuję jeszcze kilka minut i powtarzam test.

gotową konfiturę przekładam do wysterylizowanych słoików, słoiki zakręcam, odstawiam do ostygnięcia.

voila!

 PS. 1 zajrzyjcie do innych przepisów na przetwory domowe – zebrane w poście TUTAJ, oraz do przepisów na przetwory cytrusowe.

PS. 2 podobają Wam się etykietki na ostatnich zdjęciach? możecie mieć takie same! na blogu – specjalnie dla Was – ETYKIETKI NA PRZETWORY do ściągnięcia i wydrukowania. zajrzyjcie!

Zapisz

Zapisz

Zapisz

2 komentarze

  1. Spróbuję. Dzięki za pomysł

  2. Smaczna i zdrowa konfitura, hmm…:)

podobało Ci się, zgadzasz się, masz inne zdanie? napisz!

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.