no waste w mojej kuchni  By

no waste w mojej kuchni

‚no waste’ czyli ograniczanie wyrzucania… wszystkiego! jedzenia, skórek z pomarańczy, obierek ziemniaków, toreb plastikowych i zużytych przedmiotów.


zaczęłam pisać ten tekst kilka miesięcy temu, ale gdzieś ugrzązł pomiędzy innymi sezonowymi tematami. temat powrócił… temat powrócił teraz do mnie za sprawą książki „Pokochaj swój dom”. co za niezwykła lektura! kompletnie wywracająca porządek w głowie! jeszcze nie przeczytałam połowy książki, a moja świadomość wzrosła niebotycznie…
jakże naiwną i samozadowoloną byłam uważając, że w naszym domu produkujemy mało śmieci, i że dużo już osiągnęliśmy…
publikuję ten artykuł dla Was, a w najbliższej przyszłości oczekujcie więcej postępowych ‚no waste’ treści >> niech tylko skończę lekturę i uporam się z przewartościowaniami w moich myślach i poglądach…
z widokiem na stół   |   no waste w mojej kuchni


przyznam od razu : trend ‚no waste’ mocno do mnie przemawia i bardzo mi się podoba. lubię życie w zgodzie ze światem i planetą. uważam, że produkujemy bardzo, bardzo za dużo odpadów i śmieci. wierzę, że każdy może zrobić swój mały { albo wielki } krok w kierunku ograniczenia ilości produkowanych śmieci i zaprzestania marnowania.

początkiem zmniejszenia ilości produkowanych przez nasze domostwa śmieci jest ograniczenie kupowania i konsumpcji! jakkolwiek dziwnie to brzmi i nie jest oczywiste – zależność w istocie jest prosta: im mniej kupujemy, tym mniej marnujemy, tym mniej wyrzucamy. tym mniej używamy reklamówek do zapakowania, tym mniej opakowań wyrzucamy…
marnowanie jedzenia jest dość oczywiste, to raczej wszyscy się zgadzamy. trudniej uświadomić sobie związek z powstawaniem śmieci przy kupowaniu dóbr trwałych: ubrań, kosmetyków, zabawek.
ile razy zdarzyło się Wam oddać { zakładam, że oddajecie takie rzeczy } ubranko założone razy czy dwa przez dziecko, a czasem wcale { bo dziecko wyrosło } ? ilekroć kupiona bluzka albo szminka nie jest już taka cudowna i wcale jej nie nosimy… a czasopisma? jak często czasopismo ląduje w koszu po przeczytaniu zaledwie jednego artykułu, czy wręcz pobieżnym przejrzeniu… 
a przecież każda z tych rzeczy została wyprodukowana przy użyciu niewiarygodnej ilości różnych substancji, przywieziona do sklepów przy użyciu paliwa, zapakowana, przyniesiona w reklamówce do naszego domu…
warto więc rozważniej kupować i przed zakupem zadawać sobie pytanie: czy naprawdę tego potrzebuję?

u nas w domu było podobnie.
oczywiście, segregujemy śmieci, planujemy zakupy tak, aby jedzenia nie wyrzucać, oddajemy niepotrzebne rzeczy w dobrym stanie potrzebującym. czuję jednak, że to za mało.
postanowiłam zrobić małą rewolucję w domu { choć bardziej przypomina to ewolucję }, przede wszystkim w kuchni.
nie doszłam jeszcze do etapu bulionu z obierek – zobaczcie film poniżej – coś niezwykłego! jeśli macie dużo obierek od warzyw – to jest świetny pomysł na ich wykorzystanie.  

 

NO WASTE w mojej kuchni

ja mam tego rodzaju odpadów bardzo mało, jedynie może suche skórki z cebuli i cieniusieńskie obierki z warzyw do bulionu. mam wspaniała obieraczkę, która zdejmuje warstewkę cienką dosłownie jak pergamin. więc obierki są u mnie znikome.
większość warzyw używam w całości, bez obierania skórek. piekę całe ziemniaki ze skórką, pokrojone w szóstki lub ósemki, tworząc łódeczki. cukinię do muffin, jabłka i marchewki do ciast używam wraz ze skórką. używanie owoców i warzyw ze skórką tam gdzie to tylko możliwe to świetny pomysł na ograniczenie wyrzucania : eliminujemy śmieci na samym początku po prostu i ch nie tworząc! 🙂
na to  wyzwanie bardzo dobrze odpowiadają ciasta z całych cytrusów: pomarańczy albo cytry { może zrobić również mieszane }. znacie?

z widokiem na stół | ciasto z pomaranczy i migdałów
z widokiem na stół | ciasto z cytryn bez mąki

 

owoce, marchewki i cukinie

bardziej niż obierki bolały mnie zwiędłe warzywa i owoce, które lądowały w koszu.
radzę sobie z bananami, jabłkami, marchewką i cukinią : wszystkie zwiędłe niedobitki i przejrzałe sztuki znajdują wykorzystanie w muffinach i chlebku bananowym. inne owoce można jeszcze dodać do ciast lub wykorzystać do koktajli.
{ pamiętajmy jednak, że mówimy o owocach zwiędłych, nie spleśniałych : te z pleśnią wyrzucamy od razu, całe — nie ratujemy reszty owocu przez wykrojenie spleśniałego kawałka, ponieważ zarodniki pleśni są już najprawdopodobniej rozsiane w całym owocu }

z widokiem na stol | chlebek bananowy

z widokiemna stół | muffiny z jabłkami i migdałami

z widokiem na stół | muffiny marchewkowe

z widokiem na stół | cytrynowe muffiny z cukinii

 

co z innymi warzywami?

na to znalazłam rozwiązanie : ryż rozmaitości. do dania używam zdrowszy ryż – czarny, czerwone, lub brązowy. albo dziki { ten ostatni technicznie nie jest ryżem, tylko trawą, ale zwykliśmy tak go nazywać i używać jak ryż }. kolorowe ryże są pyszne, jeśli nie znacie – spróbujcie koniecznie! możecie też użyć ulubioną kaszę .
ryż łączę z warzywami, dowolną kombinacją – tu utylizuję zalegające warzywa, łącząc z tymi kluczowymi dla smaku dania. możecie użyć dowolne WSZYSTKIE warzywa, które poleżały zbyt długo lub nie macie na nie pomysłu.
danie jest zdrowe >>> więcej w nim warzyw niż ryżu 😉 i za każdym razem trochę inne. zajrzyjcie do przepisu!
{ i tu podobnie jak przy owocach : możemy zużyć nawet najbardziej zwiędłe warzywa, ale nie te z plamkami pleśni }

z widokiem na stół | ryż rozmaitości z warzywami

i jeszcze sposób na brokuły, które straciły atrakcyjny wygląd { brokuły, które poleżą chwilę za długo robią się żółtawe i nie ją już tak miłe dla oka, żeby je serwować samodzielnie } : chlebek brokułowy! ten płaski chlebek ( flatbread ) bez mąki, bez glutenu, bez laktozy, bez drożdży i bez sztucznych dodatków jest rewelacyjny i często robię go z naturalnej ochoty. no i zawsze, kiedy brokuły zalegają w lodówce 😉
http://www.zwidokiemnastol.pl/index.php/przepisy/chlebek-brokulowy/

 

skórki pomarańczy

kolejną rzeczą, która naprawdę nie dawała mi spokoju były skórki pomarańczy. całe kilogramy połówek pomarańczy, pozostałe po wyciskaniu soku, które lądowały w koszu na śmieci. pełne białych części, czyli najlepszych fragmentów pomarańczy, pozbawione jedynie soku…
znalazłam na nie rozwiązanie! to uważam za przełomowe w naszym domowym ‚no waste’. teraz skórki gotuję, robię z nich pure i używam jako baza { zastępując część mąki = ograniczając ilość węglowodanów i glutenu } do ciast i muffinek : rewelacja!

z widokiem na stół | muffiny pomarańczowo-bananowe • no waste •

z widokiemna stół | muffiny pomarańczowo-bananowe 'no waste'

myślę, że to początek i sporo jeszcze przede mną.

a Wy, jakie macie pomysły na ograniczenie wyrzucania i produkowania śmieci w Waszych domach? podzielcie się pomysłami!
macie pytania, wątpliwości? zapraszam do rozmowy, chętnie pomogę…

 


przepisy ‚no waste’

pomagające wykorzystać zwiędłe warzywa i owoce oraz zredukować ilość śmieci

ryż rozmaitości z warzywami

wytrawne muffiny z cukinii

chlebek brokułowy

muffiny jabłkowe oraz muffiny jabłkowe z borówkami 

muffiny marchewkowe

cytrynowe muffiny z cukinii oraz korzenne muffiny z cukinii

ciasto dyniowe i aksamitne muffiny dyniowe

ciasto piernikowe z dyni i marchewki

ciasto chlebek bananowy

muffiny ze skórek pomarańczy >>> przebój bo tych skórek po wyciskaniu soku była masa!

ciasto z całych pomarańczy

ciasto z całych cytryn

4 komentarze

  1. Można zbierać skórki cytrusów, sfermentowany i użyć ich jak płynu do czyszczenia (przepisy można łatwo znlaexc). Robiłam, polecam!

    1. świetny pomysł!

  2. Przyznam, że od tej strony jeszcze nie patrze na gospodarowanie w domowej kuchni, ale teraz nabrałam chęci coś więcej się na ten temat dowiedzieć, zainspirowałam się. 🙂

    1. bardzo się cieszę! pozdrawiam serdecznie 🙂

podobało Ci się, zgadzasz się, masz inne zdanie? napisz!