z widokiem na stół menu na domowe spotkanie rodzinne | z widokiem na stół

menu na domowe spotkanie rodzinne  By

menu na domowe spotkanie rodzinne

goście różnych pokoleń… odmienne upodobania kulinarne, diety i ograniczenia…. potrzeba zadowolenia wszystkich… oraz sprawienia przyjemności osobie szczególnej – jubilatowi czy solenizantowi… no i kuchnia naszego domu (nie zrobię przecież nic przeciw sobie 😉 ). taka mieszanka…


kwiecień w naszej rodzinie, i w naszym domu, obfituje w okazje: imieniny, urodziny, rocznice… w kwietniu zazwyczaj kilka razy organizuję rodzinne imprezy i zabiegam, aby nie było nudno. są więc obiady rodzinne, podwieczorki, kolacje… spotkania przy stole, i te mniej formalne – na stojąco (choć z tymi trudniej, z uwagi na starsze pokolenia)…

tym razem domowa impreza rodzinna pod hasłem FUSION. fusion wielowymiarowo – czyli w wielu znaczeniach.
zdecydowałam się na imprezę w porze obiadokolacji, czyli bardzo późny obiad lub wczesna kolacja.
co do formy – znalazłam chyba mój ideał – połączenie nasiadówki przy stole ( ‚u cioci na imieninach’ ) i swobodnej imprezy siedząco-stojącej. już wyjaśniam: nasz stół przeobraził się w szwedzki bufet, zastawiony niemal po krawędzie, z pozostawionymi jednak miejscami, gdzie starsze osoby mogły usiąść w tradycyjnej wygodnej pozycji. reszta gości mogła zająć miejsca na kanapach, fotelach i pufach, przy małych stolikach kawowych. co oczywiście nie sprzyja jedzeniu tradycyjnych dań obiadowych – więc jak się domyślacie menu zostało również dostosowane.

(dość wstępów) – menu!
tu kolejny – zasadniczy – wymiar fusion: dania z pogranicza, na gorąco, nie strickte obiadowe, ale też nie fingerfood z imprezy młodzieżowej. zaciekawieni?
proszę bardzo, oto menu na domowe spotkanie rodzinne!

z widokiem na stół   |   menu na domowe spotkanie rodzinne . wiosna

1. zupa – bulion warzywno-mięsny wg pięciu przemian

tak, podałam nawet zupę, mimo dość karkołomnych warunków. bulion okazał się super pomysłem. wylądował na szwedzkim stole, w dzbanku na podgrzewaczu, gdzie każdy mógł sobie nalać porcje do filiżanki i posypać koperkiem. w ten sposób stanowił świetny dodatek do innych dań (o których za chwilę). a dla tradycjonalistów (albo bardziej głodnych) podawany w talerzu przynoszonym bezpośrednio z kuchni – z makaronem, mięsem, marchewką i koperkiem (znowu!). wysiliłam się – choć to bardziej robienie wrażenia niż wysiłek – do wyboru był makaron tradycyjny, jajeczny oraz ryżowy. trik polega na tym, że z jednej ugotowanej zupy mamy dwa (a nawet trzy) alternatywne dania – rozwiązanie zdecydowanie warte rozważenia.
jeszcze kilak słów o samym bulionie: od pewnego czasu gotuję zarówno bulion warzywny, jak rosół na mięsie, według pięciu przemian. nawet w wersji mięsnej jest bardzo dużo warzyw i ziół, które wyraźnie dominują w smaku, dzięki czemu smak mięsa nie jest tak bardzo przytłaczający. zupa gotuje się długo (ponad trzy godziny), a składniki dodawane są kolejno… dodaję też sporo przypraw (pieprz, imbir, kurkuma, czosnek) – dzięki temu smak bulionu jest wyrazisty…
nie, nie ma przepisu na blogu – ciągle jeszcze mam przekonanie, że za mało wiem o kuchni pięciu przemian, aby wypowiadać się i dawać wskazówki. jedno mogę powiedzieć: w ten sposób powstają najlepsze buliony i rosoły jakie zdarzyło mi się przygotować oraz… jeść. 🙂

2. tradycyjne nem ran, czyli sajgonki oraz

z widokiem na stół | nem ran

3. nem ran wegańskie

jeśli powiecie, że wegańskie nem ran nie istnieją – macie rację. to kolejny wymiar fusion.
tradycyjne nem ran są mięsne, z farszem składającym się szynki, warzyw, grzybów i makaronu z fasoli mung. zamiast tego ostatniego chętniej używam jednak ryżowego. dla wegetarian przygotowuję nem ran wegetariańskie – dopracowałam przepis i wychodzą przepyszne. są bezmięsne i bez dodatku jajka – jajko pomijam, bo nie jest potrzebne (w ten sposób zupełnie niechcący stały się wegańskimi). zamiast mięsa używam tartej cukinii i kiełków. obydwa przepisy niebawem na blogu, zaglądajcie!

4. szaszłyki ze szparagów i halloumi z sosem pomarańczowym

z widokiem na stół | szaszłyki ze szparagów i halloumi

to danie to prawdziwy przebój sezonowy. jeśli urządzacie spotkanie wczesną wiosną – zdecydowanie polecam! przepis znajdziecie TUTAJ.

5. łosoś w cieście francuskim

z widokiem na stół   |   łosoś w cieście francuskim

ta potrawa podbija podniebienia i serca w każdym sezonie. idealne na imprezę chodzoną, nie wymagają użycia sztućców, można jeść palcami. przepis znajdziecie TUTAJ.

6. sałata

po prostu Wasza ulubiona. u nas mieszanka sałaty lodowej, roszponki i rukoli, z pomidorkami koktajlowymi, ulubionym sosem vinegret i dodatkiem pinii albo słonecznika.

7. surówka orientalna

z młodej kapusty i marchewki z intensywnym sosem azjatyckim. świetnie pasuje do nem ran, nie rezygnujcie z niej. obiecuję zamieścić przepis wraz z przepisem na sajgonki.

8. tort bezowy, podany z truskawkami i winogronami obok, albo Pavlova

moje doświadczenie pokazuje, że torty bezowe, duże bezy, ciasta bezowe, Pavlovy zawsze robią wrażenie i są witane z ‚ochami’ i ‚achami’ przez gości, niezależnie od… wszystkiego. smakują też wszystkim. tym razem urodziny – więc oczywiście – tort!
do tortów bezowych oraz Pavlovej świetnie pasują świeże owoce – przełamują słodycz i wprowadzają świeżość. u nas jednak nie wszyscy lubią desery z owocami – dlatego dobrym rozwiązaniem jest podanie świeżych owoców obok, aby każdy nałożył sobie tyle, ile chce. jak zauważyłam, to również stanowi dodatkową atrakcję dla gości – mogą uczestniczyć w końcowym komponowaniu dania i dopasować je do swoich preferencji. przepis na Pavlovą TUTAJ, a tort bezowy >> TUTAJ { owoce dostosowujemy do sezonu, oczywiście! }

9. domowe losy waniliowe.

z widokiem na stol | lody waniliowe

w zasadzie nie trzeba rekomendować. domowe lody ZAWSZE wzbudzają zachwyt. po co robić lody w domu? napisałam o tym cały post, poczytajcie (kręcimy lody!). z najważniejszych powodów: są zdrowsze, bez dodatków, bez chemii; w razie potrzeby mogą być ‚bez’, no i… smakują o niebo lepiej!
te tradycyjne, waniliowe, prawdziwe – zupełnie fantastyczne. przepis tutaj.

* * *

warto przygotować też ‚coś na ząb’ jako wstęp, lub czekadełko, jeśli obawiacie się, że możecie nie zdążyć z daniami przed pojawieniem się pierwszych gości. ja zrobiłam paté z bakłażana i upiekłam paluszki z ciasta francuskiego – trochę przy okazji łososia. te paluszki to naprawdę żadna robota, dosłownie parę chwil cięcia i skręcania paluszków, przyprawy, i kolejne kilkanaście minut w piekarniku. jeśli użyjecie dobrej jakości ciasta (takiego na maśle, nie na margarynie – pisałam o tym przy łososiu w cieście francuskim) – efekt gwarantowany.

na skróty:

tutaj linki do wszystkich przepisów wymienionych w tekście.

z widokiem na stół   |   pate z bakłażanów

z widokiem na stół | szaszłyki ze szparagów i halloumi

z widokiem na stół | łosoś w cieście francuskim

z widokiem na stół   |  pavlova

z widokiem na stół | tort bezowy MELBA

z widokiem na stół   |  lody waniliowe

udanego imprezowania!

9 komentarzy

  1. Sama nie wiem co bym teraz zjadła z tego menu 🙂 Chyba mam ochotę na tego łososia i sajdonki 😉

  2. Aż żałuję, że nie jesteśmy rodziną, bo z chęcią bym tego wszystkiego spróbowała, a sama mam dwie lewe ręce do gotowania 😉

  3. Przepisy świetne, a zdjęcia jeszcze lepsze 🙂

  4. U mnie w rodzinnym domu to by nie przeszło, ale osobiście chciałabym aby ktoś takie coś przygotował 😉 wtedy nie miałabym wymówki na familijne spotkanie 😉

    1. nie przeszłoby? nie można się poddawać! ja wprowadzam nowości i zmiany, i wszyscy są zadowoleni. warto próbować!

  5. Poczekam na przepis na Pavlową 🙂 Na razie nie mam warunków do zrobienia jej ale obiecałam sobie, ze to bedzie pierwsze „ciasto” które zrobię w nowym piekarniku 🙂

  6. Fajny pomysł:) My również sporo „biesiadujemy” lecz zwykle zasiadamy przy olbrzymim stole. Starsze osoby nie za bardzo wyobrażają sobie innej formy spotkania . Ja również eksperymentuję i staram się zaskoczyć choć jedną nowością. Zwykle jest przyjęta prośbą o dokładkę hihi:) Sajgonek jeszcze nie robiłam ale myślę ,że tak fajne jak Twoje , idealnie by się przyjęły 🙂

  7. O rany, poszłabym na taką imprezę! 🙂
    Łososia w cieście uwielbiam! I domowe imprezy uwielbiam. U nas najczęściej jakieś wariacje na temat ciasta drożdżowego. Ostatnio podawałam sałatkę w miseczkach chlebowych – takich plecionych z ciasta na pizzę.
    A największym hitem jest zawsze domowe sushi 🙂

podobało Ci się, zgadzasz się, masz inne zdanie? napisz!

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.